Jestem tak cholernie szczęśliwa! Nie martwię się, ile to potrwa i czy znów wrócę do dawnych nawyków. Po prostu sobie jestem. Chyba jeszcze nigdy wcześniej nie czułam się tak dojrzała. Może popadam trochę w samozachwyt, ale szkoda mi ludzi, którzy wiecznie narzekają na brak szczęścia, przecież każdy jest kowalem swojego losu! Czuję się lepsza od tych wszystkich oszukujących się (tak, jak kiedyś ja) gburków. Wystarczy zmienić co nieco w sobie, w swoim toku myślenia i priorytetach, a wszystko się ułoży. Nie wiem, dlaczego przez tak długi okres nie potrafiłam tego dostrzec. Nie chcę zwalać na złe towarzystwo. Prawda, że ludzie, z którymi spędzamy dużo czasu w mniejszym lub większym stopniu wpływają na nasze decyzje i to jakimi jesteśmy ludźmi, wszystko zależy od tego, w jakim stopniu ich do siebie dopuszczamy, ile ufamy... Dobrze, że nie pozwalałam na tę ingerencję (właściwie) nikomu. Nawet samej sobie.
Teraz, gdy poznałam osoby, które mają inne priorytety, nie tak szczeniackie i obłudne, dopiero teraz czuję, że znów uczę się żyć, że... odzyskuję umysł i serce. Dziękuję!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz